..
Sprzęt i ekwipunek górski

testy opinie porady i nie tylko

 
 
2016-11-12
Odsłon: 626
 

NA GIEWONT SIĘ PATRZY

NA GIEWONT SIĘ PATRZY

 

Wieczorową porą, powszedniego jesiennego dnia zawitałem do Domu Ludowego w Kościelisku, za parę chwil miała odbyć się prapremiera świeżo wydanej książki. Wśród zgromadzonych muzykanci,zaproszeni goście, miejscowi, co poniektórzy w odświętnie ubrani w bukowych portkach i pięknych spódnicach. Spotykam paru znajomych, poznaję dwie Autorki Barbarę Caillot Dubus i Aleksandrę Karkowską, przy tym samym stole również siedzący Maciej Krupa, prowadzący to spotkanie. Samej książki jeszcze nie widziałem i również nie znam jej zawartości, powoli z zdawanych pytań i wypowiedzi zaczynam orientować się co może być jej zawartością. To wywiady i zapisane rozmowy Autorek ze starymi mieszkańcami Kościeliska, Witowa, Dzianisza czy Zakopanego. Stąd tak duża liczba starszych mieszkańców wśród widowni, to ludzie, którzy dzielili się opowieściami. Niektóre twarze są mi znane. Odnoszę wrażenie, że klimaty przeprowadzanych rozmów czy wywiadów musiały być bardzo miłe, gdyż charakter spotkania jest wręcz familiarny. Na zakończenie spotkania wszyscy, rozmówcy autorek otrzymują bezpłatne egzemplarze z dedykacjami a pozostali uczestnicy spotkania ustawiają się w kolejce po dedykacje i autografy.

Po powrocie do domu zapoznaje się z tomem. Na okładce stare, mocno sfatygowane zdjęcie małego górala na tle Giewontu, kontur góry jest wypukły co wyraźnie czuć pod palcami, już widać, że to nietuzinkowe wydanie. Najchętniej przytoczyłbym cały wstęp książki, gdyż on najpełniej oddaje istotę i sens tej pracy. Ale ograniczę się do paru parę cytatów:

„Wspomnienia naszych bohaterów są jak drobinki złota odnalezione wśród kamieni. To ostatnie pokolenie, które pamięta tamten, jakże inny świat.”

„Wszystkie opowieści zawarte w książce są prawdziwe. Starałyśmy się zachować autentyczność i melodię wypowiedzi, stąd pojawiają się pojedyncze wyrazy, a nawet zdania w gwarze góralskiej.”

„Rozmawiałyśmy z osobami, które pamiętają czytanie przy świetle lampy naftowej, dom składający się z białej i czarnej izby, darcie pierza, a także tragiczne dzieje wojenne.”

I na koniec jeszcze pierwsze zdanie wstępu.

„Na Skalnym Podhalu, w miejscu magicznym, gdzie jest wspaniały widok na Giewont, tradycje są wyjątkowo silne, a klimat nigdy nie rozpieszczał swoich mieszkańców postanowiłyśmy zrealizować nasz międzypokoleniowy projekt.”

Jeśli ktoś myśli, że znajdzie tutaj długie paro stronicowe opisy jest w błędzie. Ograniczają się one zaledwie do paru zdań i jak przypuszczam zostały usystematyzowane tematycznie, nie czytamy tu wspomnień jednej osoby od początku do końca. Tak myślę. Nie są one również podpisane imieniem, nazwiskiem, przydomkiem wspominającej lub wspominającego. Dzięki temu ich anonimowość zwiększa autentyczność przekazu, takie mam odczucie i dlatego nie wiemy, które dziecko grzało zimne stopy w czasie wypasania w świeżej krówskiej kupie. Te wspomnienia najczęściej odnoszą się do szarej codziennej egzystencji związanej z prozą codziennego dziecięcego życia, jakże surowego i bezwzględnego.

W tej pozycji znajdziemy wiele starych reprodukcji odpowiadających czasom wspomnień, wszystkie czarno-białe zdjęcia to zasoby rodzinnych archiwów interlekutorów, reprodukcje starych pocztówek pochodzą ze zbiorów Tatrzańskiego Parku Narodowego. Współczesne portrety bohaterów książki zostały wykonane przez Autorki, w większości przez Barbarę Caillot Dubus. Znajdujące się wewnątrz snycerskie regionalne elementy graficzne zostały zaczerpnięte z dzieł Barabasza i Matlakowskiego, są udanym uzupełnieniem tekstu, również nawiązującym do minionej epoki. Prowadzący spotkanie autorskie w Kościelisku nazwał ten tom rodzajem art booka, mogę tylko potwierdzić, że książka wydana jest pięknie!!! To zasługa Autorek w całej rozciągłości począwszy od koncepcji, projektu graficznego po finalny produkt, gdyż książka wydana została własnym sumptem, Oficyna Wydawnicza ORYGINAŁY. Przyjemnie brać do ręki takie bibliofilskie wydania. Bardzo lubię takie pozycje, które można czytać z pełną dowolnością, od końca, w środku to znowu od początku. Łapałem się na tym, że niektóre akapity czytałem parokrotnie, to oczywiście powodowało, że bardziej mogłem uzmysłowić sobie owe wspomnienia.

Książka związana jest ze Skalnym Podhalem, z ludźmi tu żyjącymi, z tradycją ale tak sobie myślę, że ma ona jeszcze jedno przesłanie bardzo istotne. Szczególnie w tych naszych zwariowanych czasach. Zanika niestety, tak potrzebna rozmowa międzypokoleniowa w rodzinach, między dziećmi a rodzicami, dziadkami czy pradziadkami. Sam po wielokroć łapię się na tym, że wielu rzeczy nie wiem, gdyż nie pytałem, teraz już jest za późno :( Trzeba było pytać i wielokrotnie zadawać pytania, drążyć oczekiwać odpowiedzi. Zdaje sobie sprawę, że dawniej w trosce o bezpieczeństwo najbliższych nie o wszystkim rozmawiało się, mówiło się w domach ale wiele wspomnień można było przywoływać. Rozmowa i słuchanie drugiego człowieka jest bardzo istotne i ważniejsze od facebooka. Wiem, że jak człowiek młody to ma inne ważniejsze rzeczy (tak mu się wydaje), niż rozmowa i słuchanie. Im więcej zapamiętamy tym więcej będziemy wstanie przekazać naszym dzieciom., a rozmowy odkładane w nieskończoność często nie dochodzą do skutku.

To pozycja jest idealną lekturą na długie jesienne wieczory.

Partnerem wydania tej książki jest Tatrzański Park Narodowy.

Patronat: Muzeum Tatrzańskie, Związek Podhalan, Gmina Kościelisko i zakopane.pl

NA GIEWONT SIĘ PATRZY

autorki: Barbara Caillot Dubus i Aleksandra Karkowska

nakładem: Oficyna Wydawnicza ORYGINAŁY

 

 

 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd